01.10.2007 :: 18:17|Link|Komentuj (0)







Uwaga! Na teren stacji Kraków-Płaszów wkroczyła dwuosobowa załoga wariatów - będą siać zniszczenie, wprowadzać zgorszenie, nawet pod pociąg wejdą i >>kolega nie ma poczucia humoru!<<
/Leśniaczek, jako pomocnik maszynisty. Maszynista prześwietlił zdjęcie, bo zbyt szeroko się uśmiechał. Cenzura.



02.10.2007 :: 18:51|Link|Komentuj (4)





Podgórze można podziwiać spacerując. Można też spacerowym tempem płynąć Wisłą - wtedy ważne jest towarzystwo, pogoda, no i oczywiście Kapitan.
1. Stopień Wodny "Dąbie" i
2. niewiadomo co, bo Kapitan stosownej wiedzy nie posiadał, zajęty był ponadto próbą bezpiecznego transportu bóstw od brzegu do brzegu. Ale wrażenie budynek robił. Ho hooo..

PS: Są już pierwsze i drugie oznaki zakochania. Gardło boli.


03.10.2007 :: 20:16|Link|Komentuj (3)



"Włóczysz się po Podgórzu o każdej porze dnia i nocy? Zaglądasz ciekawsko w każdą bramę i furtkę by odkryć, co się tam kryje? Nie możesz oderwać oczu od panoramy Podgórza? Zauważasz każdą najdrobniejszą zmianę na każdej podgórskiej ulicy? Sylwestra nie spędzasz w Alpach tylko pod Kopcem Krakusa? A może szukasz w internecie - ba! lepiej! w bibliotece! - wszystkiego co tylko można na temat Podgórza wyszukać?"
[z poradnika pierwszej pomocy dla zakochanych w Podgórzu]

Mattafix - Everyone Around You


06.10.2007 :: 18:37|Link|Komentuj (3)



Kraków-Płaszów i każdy odpoczywa, jak potrafi.

//"Jeżeli nie masz recepty na życie, znajdź coś, co będzie cię na tyle pochłaniać, że nie będziesz mieć czasu na cokolwiek innego" - w imię tej zasady, którą to London Lady wymyśliła sobie, a także odrobiny wolnego, poszła na studia. Psorzy od socjologii i filozofii robią z nas debili, więc razem z Edytą (w ramach odreagowania braku kofeiny przez 3/4 dnia) robimy debili z całej reszty - równowaga zostaje zachowana.

Myslovitz - Za zamkniętymi oczami


07.10.2007 :: 19:44|Link|Komentuj (0)



Odkrywamy Kleparz i Garbary.
/London Lady została oddelegowana na spacer po Krakowskiej Florencji. Jako sto procent Czerwonego Kapturka, Krakowianki z przypadku, bóstwa z powołania, Królowej kawy z Bożej łaski i wątpliwej, aczkolwiek pełnej zapału Artystki – zabrała Dobre Towarzystwo, a także z powołania drugie bóstwo, na niedzielne chodzenie po mieście.
W Muzeum Historii Fotografii same sobie byłyśmy przewodnikiem z braku tego, co być miał, ale przynajmniej w Muzeum byłyśmy, co do tej pory się nie zdarzyło i zasługuje na pochwałę. Urocze ulotki reklamowe głoszące, że „W ciągu 6 godzin!! Wywoływanie i kopjowanie zdjęć foto-amatorskich” rozbawiły nas na tyle, że zleciały się inne sępy w zazdrości nam tego śmiechu, więc zabrałyśmy swą dumę i poszłyśmy odrobić lekcję do Mariackiego, a potem na kawę. Z tą kawą w organizmie można już robić wiele rzeczy, na przykład iść bez rękawiczek (bez!! A tak zimno już nam, oj zimno bardzo) na spacer po przedmieściach Florencji, czyli Garbarach. Niestety nie dowiedziałyśmy się skąd ta Florencja u nas jest, ale o Krakowskiej Wenecji było. Było też sporo o architekturze sakralnej, ale nazbyt specjalnie już bóstwa nie kontaktowały – ich myśli pozostały przy paniczu z okna, co podniósł nam ciśnienie znacznie i Wyspiańskim, co w śmiesznym szpitalu zmarł.
Bilans jest taki, że pierwsze Spacery po Krakowskiej Florencji, które to cyklicznym wydarzeniem chcą być, zaliczyłyśmy. Krytycznym okiem oceniłyśmy, ale trzymamy kciuki za kolejne edycje. Z obserwacji naszych wynika, że udział ogółu krakowian w akcjach kulturalnych tego typu, cieszy się zainteresowaniem poniżej normy, nad czym ubolewamy i oceniamy jako godny pożałowania (jak media markt, co nie dla idiotów jest, urządza promocje – to się ludzie w drzwiach zabijają, a dupy z domu w niedzielne popołudnie na kulturę nie ruszą). Nie ma tego złego – więcej tej kultury i zdrowego spędzania czasu w doborowym towarzystwie jest dla nas. Amen.

London Lady nie robi żadnych zdjęć do Podgórza-Reaktywacji. Taki kaprys.


12.10.2007 :: 17:57|Link|Komentuj (10)



A London Lady upodobań nie zmieni w temacie. Temat rzeka, ale kto nie ma zdrowego podejścia do zwierząt, ten do ludzi też mieć nie będzie. Tak sobie wymyśliła i wszelkie zarzuty wobec, odpiera krótkim, aczkolwiek wymownym Pff..
/Pan Królik zaczął w końcu jeść. Najprawdopodobniej nastąpiło to na skutek podrywania go przez niewielkie istoty, co namiętnie porzucały mijane place zabaw, by popatrzeć, podotykać i narozchwalać niejadka. I tak mu przeszło. Swoją drogą, przy nim London Lady jako Czerwony Kapturek blednie znacznie.


14.10.2007 :: 20:36|Link|Komentuj (1)





Podgórze – Reaktywacja.
/Aby zasłużyć na miano bóstwa, nie wystarczy jedynie chcieć. Trzeba też działać. Bóstwa działają jak najwięcej - niczym nieprzymuszone wyruszają na niedzielny spacer ze znanym początkiem, mniej oczywistym końcem, ale i tak były u Bednarskiego, by przytrzymując się drzewa jedną ręką popatrzeć na Most Piłsudskiego i Wawel, a zaraz potem wspinać się na skałki będące granicą parku. Póki nie trafią do Drukarni na kawę, grzeją dłonie w rękawiczkach, ale później i tak nie rozstają się wcale.
Reaktywacja spodobała nam się na tyle, że będziemy powtarzać. Do upadłego.. a przynajmniej do kolejnych Dni Podgórza.

Hurt - Nowy początek


15.10.2007 :: 18:46|Link|Komentuj (2)



Bóstwo raz..
/czyli Asiek.

More and more, bo patrzę i myślę, że wspaniałe dziewczyny mam + "przyjaciele są jak okulary - sprytni, ale ciężko się ich pozbyć. Potrafią znużyć. Na szczęście ja mam świetne okulary".


16.10.2007 :: 19:17|Link|Komentuj (2)



..bóstwo dwa..
/i Leśniaczek ma najfajniejsze rękawiczki. W najfajniejszych rękawiczkach, najlepiej pije się kawę w Podgórzu. Z najfajniejszym towarzystwem.


17.10.2007 :: 20:14|Link|Komentuj (8)



.. ..bóstwo cztery.
/Mów mi Czerwony Kapturku.

Mattafix - Living Darfur, bo to takie maj loff loff ostatnio.


Bóstwo trzy istnieje. Trzecie bóstwo w dzień reaktywacji poszło latać (dosłownie), ale odbijemy to sobie.


18.10.2007 :: 19:39|Link|Komentuj (4)







Taki ci oto kawałek Parku Bednarskiego, a potem prosto na Krzemionki z TiVi i za rok to my będziemy mieć autorski przewodnik po Podgórzu.


20.10.2007 :: 20:52|Link|Komentuj (5)





Polowanie na Czerwonego Kapturka w Krakowie i zawsze chciałam zrobić takie rozmazane foto. No to mam.

A-Ha - Minor Earth Major Sky, bo ja lubię, ja lubię tak oczy zamknąć, poddać się, oddać bezwzględnie i bez pytań, nie cieleśnie, ale duszy część wypuścić.. Całkiem miła symbioza w sobotę, która wcale nie musi się kończyć, bo gdy zapada zmrok ładuje baterie i znika za drzwiami gdzieś na Brackiej.


24.10.2007 :: 18:33|Link|Komentuj (3)



Matko Boska, a Ty znów taka niewyraźna!
/Na straży figury stoi kamera, więc London Lady próbuje swoich wdzięków. Z marnym skutkiem. Z marnym skutkiem próbowała też powrócić do stanu naturalnego, oj próbowała dzielnie. W końcu chwyciła nożyczki, ucięła kategorycznie ten smutek co w niej był, razem z włosami. Od razu inaczej, ale nieczęsto zdejmuje kapelusz.

PS: Twórczość Aśka promujemy. Asiek stymulowany Czerwonym Kapturkiem całkiem dobrze radzi sobie z panem canonem. Pan canon odwdzięcza się i nie słucha prawowitej właścicielki.

Strachy Na Lachy - Cygański Zajeb, bo czasem jestem jak kolorowy ptak..


25.10.2007 :: 21:26|Link|Komentuj (5)



"dla wielkiej radości z małych momentów"
/Akcja Reaktywacji (siebie i Podgórza) okazała się jak najbardziej trafionym pomysłem. Niech już nikt nie próbuje nam więcej wmawiać, że to gorsza strona Wisły, bo tak nie jest. Jest jednak tak, że od dziś oficjalnie centrum dowodzenia bóstw została Drukarnia. Oficjalnie, bo na urok osobisty dostajemy od właściciela kawy, a następnym razem, jak będzie nam chłodniej.. dostaniemy jeszcze cztery kolejki tych kofeinowych drinków.
Pięknie bywa.

Leśniaczek chowa dowody zbrodni do szuflady stolika i mamy gdzieś, że cośtam technicznie. Mamy emocje. Dużo mamy ich.


26.10.2007 :: 18:54|Link|Komentuj (3)



Są tacy, co kształtne chmury na niebie interpretują w przeróżne zwierzęta. London Lady interpretuje paprykę w królika, choć opozycja może dopatrzyć się też kota.
- Ot, zwykłe robienie kanapki.


2005: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 2006: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12

2007: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 2008: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12

2009: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 2010: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12

2011: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 2012: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12

2013: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 2014: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12

2015: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 2016: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12

2017: 01 02 03 04 05 06 07

mail me . links



[copyright © 2005-2017 Klaudia Taraska, all rights reserved]