01.07.2007 :: 11:58|Link|Komentuj (2)









Są takie wydarzenia w Krakowie, na których obecność london lady - założyła sobie, że - jest obowiązkowa. Do nich zalicza się koncert: Szalom na Szerokiej, w ramach Festiwalu Kultury Żydowskiej. W słońcu, czy deszczu, sama, czy w towarzystwie - przezwyciężając wszelkie przeciwności - maszeruje wtedy na Kazimierz. Rok 2007 znów zaskoczył (niektórych) deszczem, ale kobiety w wersji mini mają to szczęście, że chętnie przyjmowane są pod cudze parasole.. jeśli cudze parasole w pobliżu są. Cudze parasole były, ale panna z mokrą głową i z naruszoną, misternie układaną fryzurą powróciła do domu, w celach zmiany ekwipunku, bo zbliżała się noc, a jak wiadomo - Kraków w weekendy nie śpi.. Kraków nie spał o północy, o 3" i 8" rano też, a bóstwo zdążyło się zresetować do 12", w celu podjęcia kolejnych prób wykorzystania nagminnie ciągnących się niedziel.


07.07.2007 :: 18:13|Link|Komentuj (15)



Na Placu Centralnym (co patrona ma w osobie Ronalda Reagana) wystawa jest. Jest wystawa pod nazwą "Nowa Huta - najmłodsza siostra Krakowa”, na którą to – zdumiewające, ale – ludzie przyszli i wciąż przychodzą. Nienajlepsze zdanie london lady o tej części Krakowa ma, ale tych kilkadziesiąt zdjęć trochę zapulsowały na wrażeniach. Zapulsowały zdjęcia Huty Lenina/Sendzimira/teraz już Mittal Steel, bo.. bo do huty słabość ma, choć nie była. Słabość jest z tego powodu, że Rodzica opowieści o wytopie surówki, budowie pieców, wypadkach oraz wychodzeniu na komin, rozbudzają wyobraźnię i chciałaby kiedyś zobaczyć to wszystko. Na razie jednak (i chyba przy tym pozostanie) ogląda zdjęcia z 1954roku i zachwyca się, zachwyca nad tymi kominami tak, jak inni nad krową na Centralnym.



08.07.2007 :: 22:25|Link|Komentuj (9)





Niedziela Nowoorleańska, czyli w Krakowie jazzu słuchają mali i duzi.
/Kiedy london lady nie ma randki, bo niedziele sponsoruje literka „S” [swoją drogą, z fascynacji Ulicą Sezamkową, london lady chciała ukraść Elmo obcemu dziecku, bo miało w wózku, a ona nie mam Elmo. Taki własny&prywatny Elmo, to dopiero byłoby COŚ, ah!], no więc kiedy to i tamto, bo ostatnio zdarza jej się, oj zdarza – zasiada niczym rasowa kobieta przed tv z kubkiem kawy, bo Formuła1 i Kubica na 4miejscu, a potem robi sobie sama randkę.. randkę z jazzem na Placu Szczepańskim - tak, że można jej zazdrościć. Zazdrościć można, bo Jerzy "Duduś" Matuszkiewicz macha do niej śląc promienny uśmiech, zaraz potem Harriet Lewis i wszyscy śpiewają „Hit The Road, Jack”.. takiego bujania nie miała london lady już od tygodnia i dobrze jej do tego stopnia z tym bujaniem, że za dwa tygodnie też zrobi sobie randkę z jazzem.

Ray Charles - Hit The Road, Jack


11.07.2007 :: 23:06|Link|Komentuj (5)



XX Międzynarodowy Festiwal Teatrów Ulicznych w Krakowie uznajemy za otwarty!
/Przez najbliższe dni bóstwa w białych kapeluszach można spotkać na krakowskim rynku, bo rozkosze dla ciała i duszy na najwyższym poziomie.


14.07.2007 :: 00:28|Link|Komentuj (3)





Jeśli następuje opóźnienie - gdzieś w pobliżu z pewnością są bóstwa. Kiedy zaczyna padać - jesteśmy obecne, a żółto-zielone pelerynki to już całkiem my. Do tego ekshibicjonizm, bo klaun z Portugalii lubi pokazywać swoje nagie ciało, kanapki & kawa na rynku o 21" i nie takie znów ślepe uwielbienie teatrów ulicznych. To, co wydaje się nieciekawe, wzbudza nasz podziw - nawet brak powietrza w alkowie, bo "Zapach słoni po deszczu" podczas deszczu, jest znośniejszy niż każda inna rzecz, jaką mogłybyśmy w tym czasie robić, ale nie wyobrażamy sobie robić cokolwiek innego.. Festiwal Teatrów trwa.

+ Teatr Die Aussenseiter, na który bóstwa poszły niechętnie, a z którego wróciły roz-czulone i
-anielone.


15.07.2007 :: 10:49|Link|Komentuj (6)







Czwarty dzień Festiwalu należał do Portugalii, bo klaun Enano być może uratował życie omdlałej kobiecie podczas "Śmierci Don Kichota" w Krzysztoforach. A tak w ogóle to kiedy nie jest w pracy, chodzi za bóstwami na spektakle i jest nam z tym dobrze. Jest nam dobrze, bo na "Quijote!" też był i london lady po wypiciu czerwonego wina z dzbana, które dotarło do niej prosto z rąk występujących aktorów - żałowała, że nie ma w kieszeni dmuchanego serca, bo z pewnością oddałaby je tego wieczora Portugalczykowi.

Hasło na dziś: "Enano, My Hero!" i Sancho z Włoch ostrzega przed Dulcyneą: Panie, ja myślę, że to kurwa!


17.07.2007 :: 20:31|Link|Komentuj (9)





XX Międzynarodowy Festiwal Teatrów Ulicznych Kraków, 11-16.07.2007 r. – podsumowanie:
Deszcz i pelerynki, upał i białe kapelusze, a pan Piórko w czwartek był papieżem. Potem się rozebrał.. (wtedy też wyglądał bosko). Złoty mim z rynku klepie nas po pośladku, więc bóstwa oddają mu z nawiązką, ale widać cieszy się, bo puszcza oczko. Wy(zes-)tresowany pan od japonek poddaje swoje stopy peelingowi, tak aby mógł zasłużyć na naszą uwagę i aplauz. Pan z alkowy zawojował nas błyszczącymi oczami, zręczną żonglerką i kropelką, co spływała mu po skroni, bo przeraźliwy brak powietrza. Włoski Sancho nie miał sobie równych, uroczą polszczyzną wołał do Don Kichota: Panie, jestem tutej! No i to wino..
Parada tradycyjnie już należała do nas, bo tańczymy w tych kapeluszach, którym przyświecała idea: „być jak Hanka Bielicka”, a to znów spotkało się z zainteresowaniem ze strony fociarzy mniejszego i większego formatu.
Kiedy w piąty dzień Festiwalu gołąb nasrał na london lady, wiedziała już, że spotka ją szczęście. Bo kiedy gołębie srają na london lady (i być może innych), to szczęście murowane. No więc ze szczęściem było tak, że.. (uwaga, to najważniejsze!) .. upór i śmiałość zaprowadziła nas do minigarderoby Enano, bo jesteśmy my favourite public i ekipa z KTO zapomniała o Naszym Portugalczyku. Szóstego dnia Bóg stworzył zwierzęta i człowieka.. a szóstego dnia Festiwalu bóstwa bardzo przypadkiem wpadły w ramiona własnego&prywatnego Portugalczyka i zostały wycałowane, nim zdążyły wyszeptać We want You...
/Jak nigdy dotąd, jak nigdy dotąd..


22.07.2007 :: 22:30|Link|Komentuj (7)









Minimalizm orientalny..
/Popołudniem london lady przeklina słońce, które depcze jej po piętach i sprawia, że cień jej wykrzywia się w grymasie przez całą drogę z Krakowa do Nowej Huty. Wieczorem jednak zaproszenie od Indyjsko-Polskiego Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Kultury, czyli mam zielone mroczki, bo jesteśmy 4ry bóstwa na tańcu kathak i znów, znów można nam zazdrościć.

PS: Zauroczenie bliźniaczkami nie pozwoliło london lady zdecydować się ani na jedno, ani na dwa, nawet na trzy zdjęcia.. będą cztery!


27.07.2007 :: 22:21|Link|Komentuj (5)



O aniołach i anielicach..
Zastanawiała się kiedyś london lady, jak wygląda jej anioł. Stop. Tak naprawdę nigdy się nad tym nie zastanawiała, ale dziś w sieci zdjęcie muskularnego, naoliwionego mężczyzny z doczepionymi skrzydłami widziała i.. i przyznać szczerze london lady musi, że takiego (!) anioła nie chciałaby mieć. Idąc dalej, postanowiła zrobić przykładowy model „swojego” anioła, ale już na starcie jej nie wyszedł, więc można przypuszczać, że ów anioł będzie wyglądać jak coś/ktoś kogo nie chce nawet pies z kulawą nogą, a tym samym london lady ma wyłączność na swojego anioła i nikt go jej nie zabierze. Stop. Prawdę mówiąc london lady nie ma anioła (ani swojego, ani cudzego), bo uparcie twierdzi, że sama posiada skrzydła, tylko nie zawsze chce jej się wyciągać je z szafy.

Finley Quaye – Dice, bo od jakiegoś już czasu namiętnie podoba jej się kawałek, a Finley uśmiecha się właśnie do niej. I wcale się z nikim już nie dzieli, bo Bartek mówi: nie daj nikomu.


30.07.2007 :: 21:50|Link|Komentuj (6)



Oxalis Atropurpurea
/Szukała london lady kwiatka. Ukradła łodyżkę jedną (dwie, trzy nawet!) z Mocarstwa i przygląda jej się.. przygląda w dzień, kiedy trzy listki rozkładają się do słońca, przygląda kiedy układają się do snu wieczorem. Takie zakochanie w oczekiwaniu na znalezienie czy też udane wyhodowanie większego okazu.

Keane - Walnut Tree


2005: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 2006: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12

2007: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 2008: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12

2009: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 2010: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12

2011: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 2012: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12

2013: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 2014: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12

2015: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 2016: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12

2017: 01 02 03 04 05 06 07

mail me . links



[copyright © 2005-2017 Klaudia Taraska, all rights reserved]