02.08.2007 :: 21:28|Link|Komentuj (8)



London Lady wyznaje zasadę: Bądź szczęśliwa dziś, nie jutro!
/Po Iluzjoniście jest mi magicznie i nawet niebo mam fajne.

Keane - Is It Any Wonder? i wciąż (wciąż!) Walnut Tree


05.08.2007 :: 12:54|Link|Komentuj (0)



Całkiem tu ładnie - pomyślała london lady - ale mogłabym pokochać równie mocno, a może nawet bardziej, każde inne miejsce na świecie.


05.08.2007 :: 20:46|Link|Komentuj (3)



previous image

Sushee dziś grali w Dworku Białoprądnickim, więc nie mogło zabraknąć london lady. Że london lady zwierzęciem stadnym jest, to i zorganizowała sobie bardzo udane towarzystwo w ilości dwóch kobiet oraz jednego mężczyzny. Towarzystwo jadło, piło, nie paliło - co z korzyścią dla cery i samopoczucia wszystkich uczestników.. jutro idziemy znów do Dworku, tym razem na Teatr Ogrodowy i stanowczo zaprzeczamy plotkom, jakoby po pracy nie dało się znaleźć chęci&czasu na różne formy integracji. My integrujemy się na 300% normy.


06.08.2007 :: 22:10|Link|Komentuj (3)





Dworek Białoprądnicki - "W kręgu życia i śmierci – romance hiszpańskie" i london lady mówiła, że kulturą nie gardzimy. Nie gardzimy w niedziele i poniedziałki. Jak ktoś ma dla nas coś na wtorki, środy (i tak dalej).. - też możemy rozpatrzyć.

/Jak się robi fororę, czyli przepis na branie: niesamowita osobowość + równie niesamowite towarzystwo + impreza kulturalna, czyli okazja do robienia furory + obecność na okazji + bezbłędny wygląd i obłędna emanacja tym i owym + śmiałość* = Asiek ma w końcu kobiecą spódnicę, czym rozbudza uwielbienie mniej lub bardziej znanego autora poezji, który wręcza Jej swój tomik, by potem móc nas bezkarnie fotografować. To się nazywa branie na kulturę.
A Ty, jaką robisz furorę?..

*Śmiałość – nieskrępowanie w uzewnętrznianiu tego, co wewnątrz. Na śmiałość ludzie reagują otwartością, czasem uwielbieniem. Naturalny środek na rozganianie chmur nad sobą, a także innymi. Nieszkodliwy dla środowiska.


09.08.2007 :: 21:52|Link|Komentuj (5)



London lady zrobiła zielono-fioletową galaretkę, zabrała Sylwię, kapelusz oraz kilka innych gadżetów ku uciesze ogółu.. poszły dwa bóstwa na skałki, nad wodę i w słońcu delektowały się bitą śmietaną z jagodami.

+ bonus, czyli gdzie london lady cieszy oczy i uszy.


11.08.2007 :: 08:04|Link|Komentuj (9)



Bywa, że niewiele znaczy więcej niż wszystko.
/Chcesz. Nie chcesz.


13.08.2007 :: 21:57|Link|Komentuj (16)







"Ławeczka" - spektakl liryczno-komediowy.
Nie trzeba oglądać "Klanu", żeby wiedzieć kim jest Rysio. Dziś właśnie Bożenka dała mu wychodne, a tym samym mógł gościć w Dworku Białoprądnickim, by cieszyć nasze oczy i niczym niepohamowaną fantazję.


16.08.2007 :: 14:55|Link|Komentuj (13)



[more]

Górskie powietrze dobre jest na cerę i myśli. Zero myśli.
/Kiedy hawajska melodyjka z budzika, co miała wprawiać london lady w dobre nastroje od samego rana, odezwała się o 4:30, bóstwo z ogromnym wysiłkiem podjęło próbę rozbudzenie szarych komórek. Próba wypadła marnie – z takim wynikiem nie przyjęli by jej w egzaminie ani do straży miejskiej, ani do każdej innej służby. Z twarzą nieudolnego mordercy poszła zatankować świeżej wody dla Pana Królika, bo o poranku on ma pierwszeństwo.. potem poleciało jak z bata: kawa, coś na rozweselenie, czyli kolorowe podwiązki, spineczki i kilkaset kalorii zamkniętych w zbożowych batonikach, no i ten potwór wyciągnięty z szafy, co dawno temu porósł już mchem, bo london lady plecaka ze sobą nie brała lata świetlne temu. Oczywiście nie obyło się bez zapakowania rzeczy zupełnie niepotrzebnych i kategorycznym sprzeciwie przy pakowaniu tych najważniejszych do potwora, sygnowanego wdzięczną literką N, jako znak rozpoznawczy bóstwa na każdym szlaku, w gęstwinach, na szczytach i w dolinach. Że czasem zapomina london lady o najważniejszym – mianowicie o rozumie, tak tym razem znalazła przyczajonego w zaspaniu w lodówce, wyrwała go niczym sopel lodu ze szczytu Kilimandżaro (choć nie wie, czy na Kilimandżaro mają lód i w dodatku o smaku jagodowym) i wpakowała w wersji raz pół litra do bagażu. Potem było już coraz lepiej, bo wycieczkowa Druga Połowa vel Megi czekała na nią przed dworcem, z jeszcze większym ekwipunkiem, co podniosło bóstwo na duchu, nie-sen po drodze do i zostałyśmy wyrzucone za zbyt spokojne zachowanie w całkiem przyjemnej okolicy.. górskiej. W górskiej okolicy london lady i jej Druga Połowa potykały się, bo ta mapka co ją ze sobą miały nieczytelna zupełnie była, a bardziej taka do zgadywania, więc wyrzuciły ją naprędce i zaczęły kierować się z tym swoim zwierzęcym instynktem na południe.. albo zachód, albo.. same już straciły orientację, ale w sumie to było nieistotne. Ważniejsze, że kolory im się nie pomyliły na szlaku, bo inaczej zamiast wrócić do miasta, pognałyby z tym swoim zmęczonym entuzjazmem na południe. Instynkt zgłodniał, a kiedy wszelkie zapasy pożywienia zamkniętego w puszkach, torbach i torbach innych został zredukowany do zera, Megi i bóstwo wyruszyły na polowanie. Nim jednak zebrały się w sobie, powystawiały do słońca swoje boskie ciała w bikini na polanie Gubałówki i zatrzymały na chwilę czas, zawracając zjeżdżającą kolejkę. Bilans jest taki, że london lady ma bąbelki na paluszkach, wcale czyste spodenki i zupełnie nie fajne fotografie, ale baterie naładowała i w sumie mogłaby znów zostać wrzucona w górskiej okolicy.


17.08.2007 :: 21:57|Link|Komentuj (9)



Wdychając powietrze, co pełne jest deszczu - nie myśli o niczym, bo nie musi. Jest jej dobrze ze sobą, dobrze jej od wyjazdu w góry i teraz tych gór pożąda bardziej niż. Czeka więc aż deszcz padać przestanie, by namiętnie myśleć o kolejnej wyprawie.
//Przeszłość – suma doświadczeń, bez których nie byłbyś tym człowiekiem, jakim jesteś teraz. Pamiętaj o niej, ale nie żyj nią.

Novika - Depend On You


27.08.2007 :: 22:28|Link|Komentuj (4)



Upragniona dziewczyna poszukiwana. Prezentuje Leśniaczek.
/Dwa bóstwa znalazły, trzecie nie mogło się powstrzymać, by sfotografować. Na przystanku Mackiewicza zdeterminowane ogłoszenie wisi, więc wypożyczyłyśmy na chwilę. Śmiechu zabrałyśmy w zapasie, już na tym przystanku wypuściłyśmy troszeczkę, troszeczkę za dużo, za głośno, ale od tego wszystko się zaczyna. Dziś Dworek Białoprądnicki fotogenicznością nie grzeszył.. za wyjątkiem nas, bo znów mniej lub bardziej znany autor poezji skrywał się ze swoim aparatem wycelowanym „w”, by za chwilę dostąpić zaszczytu poznania. Nas. Komplementom nie było końca, na szczęście Re-monodram się rozpoczął i przez godzinę bóstwa miały spokój od fana. Fan powrócił ze swym uwielbieniem na dłoni po zakończeniu. Groźby użycia uwielbienia zostały potraktowane poważnie, następnym razem się przygotujemy. Niespodzianką natomiast było spotkanie starszej Kobiety z Szalom na Szerokiej ‘05 i ..Lesia z Moliere. Lesiu doprowadził z kolei nas do powtórnego okazania uwielbienia. Bo Lesia nie można nie-kochać i świat jest mały.


30.08.2007 :: 21:39|Link|Komentuj (4)















Krakowski Kredens, czyli bierzcie i jedzcie z tego wszyscy.
/Bardzo przypadkiem bóstwa odkryły Kredens. Cztery bóstwa przekroczyły próg jego i znalazły się w domu. Oczarowane słoiczkami z różnymi konfiturami, syciły oczy kolorami i maleńką puszeczką krówek. Krówki wydały się niepodzielne – przynajmniej pierwszorazowo – więc w zauroczeniu twarożkiem panieńskim z rumieńcem, postanowiły oddać się degustacji wraz z bułkami, co miały kształt gwiazdek i serc. Asortyment został przetransportowany na bulwary wiślane, gdzie bóstwa oddały się wesołemu spożywaniu, ale brakowało im tego kremu, co mienił im się w oczach na półkach Kredensu. Kredens jednak jako nowy punkt wycieczkowy, będzie miał okazje rozpieścić nas niejednym kremem, nalewką czy krówką.

Lamb - Just Is


2005: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 2006: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12

2007: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 2008: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12

2009: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 2010: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12

2011: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 2012: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12

2013: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 2014: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12

2015: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 2016: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12

2017: 01 02 03 04 05 06 07

mail me . links



[copyright © 2005-2017 Klaudia Taraska, all rights reserved]