01.09.2007 :: 09:56|Link|Komentuj (6)



Wstaje w sobotę rano london lady z gęsią skórką na rękach. Zakłada ciepłe skarpety robi kawę bierze Pana Królika na kolana załącza komputer. Tam ma zdjęcie Aśka. Asiek w czwartek tak piękne łapał słońce na bulwarach, więc stałyśmy w podziwie i nawet nie zauważyłyśmy, że Aśkowi wyrosło z głowy drzewo. Całkiem okazałe, Aśku.
/Szukamy słońca.

The Killers - Smile Like You Mean It


02.09.2007 :: 11:46|Link|Komentuj (4)



Dziś lubię chłopców, jutro dziewczyny.

Depeche Mode - John The Revelator


03.09.2007 :: 23:05|Link|Komentuj (4)



Potomek Jana Kochanowskiego padł przed nami na ziemię, czyli Dworek Białoprądnicki - "Fredro bez maski". Na zdjęciu Jan Korwin-Kochanowski.
/To już chyba ostatnia taka rozrywka tego lata. Wkrótce z drzew spadną wszystkie liście, a london lady zapadnie w zimowy sen.


05.09.2007 :: 21:18|Link|Komentuj (15)



Przykłada dłonie do zielonego kubka, wypełnionego po brzegi jeszcze parującą kofeiną. Jest zimno i mokro – w taki czas nie pozwoli sobie na odebranie większych przyjemności, nawet za cenę kolejnego krwotoku. Mocniej jeszcze wyżej naciąga skarpety, tak jakby zaraz miał ją ktoś ukraść lub zabrać ulubione dźwięki. Dźwiękami się otula, z nimi mogłaby wznieść się ponad chodnikami, chodzić po wodzie i zawracać łodzie też. Odwija kolejnego cukierka o smaku kawy – aromatycznie robi się już nie tylko wkoło, ale i wewnątrz niej.

Frou Frou - Let Go


11.09.2007 :: 20:17|Link|Komentuj (14)



London lady pozdrawia stamtąd, gdzie jest. A jest w stanach i jest jej tam dobrze.
/To nie jesienna depresja – pomyślała – to tylko chwilowy stan przygnębienia, a być może apatii mnie ogarnął. Zaczęło się wraz z opadami deszczu, które to namiętnie powracają w jej szerokość geograficzną bez wyraźnej przyczyny. Patrzy do góry – niebo jest szare, skapują z niego resztki smutku i ochoty na poprawę, spogląda w dół – pod nogami woda, woda, woda, co wlewa się do butów, do duszy jej się wlewa też i mąci.. skoro więc ta woda jest nie do pokonania, postanowiła ją pokochać i robi jej zdjęcia.

Psapp - Tiger, My Friend


23.09.2007 :: 20:22|Link|Komentuj (5)



Mam okno na ścianie, a ty?

Myslovitz - Do utraty tchu i zaczyna london lady od nowa, od nowa.. ale piosenka wciąż ta sama. Bo lubi.


29.09.2007 :: 23:41|Link|Komentuj (4)













VI Podgórskie Dni Otwartych Drzwi, czyli bóstwa nie próżnują.
/Każdy miłośnik większy lub mniejszy swojego miasta, świętuje kiedy może. My świętujemy po raz drugi razem z Podgórzem, uświetniając swoją osobą wszelakie atrakcje. W Krakowskiej Wytwórni Lalek szukałyśmy namiętnie wersji ciemnowłosych piękności, ale jak się okazuje – i tu rządzą blondynki (a później dziwić się..). Nad Wisłą pomagałyśmy Kapitanowi zacumować nasz transporter, bo przejażdżka łódką po rzece nie obyła się bez atrakcji, wiatru we włosach Leśniaczka i nowych znajomościach. Nowych znajomości nie nawiązywałyśmy natomiast na wieży Kościoła św. Józefa, ale panorama rzeczywiście przepiękna i chciałoby się tam zostać na najbliższy zachód, albo wschód (a nawet oba), ale obiekt nie spełnia wymogów, więc cii.. W "Formacie" podobał nam się zapach gipsu, panowie od gipsu nieco mniej, ale furorę wzbudziły erotyczne wersje pamiątkowych odlewów, które to otrzymały wyłącznie bóstwa. Reszta towarzystwa załapała się na jakieś warkocze, czy popiersia Herkulesa (phi!). Miło wspominamy też pracownię pozłotniczą na Węgierskiej, bo pasjonatów uwielbiamy, a nim właśnie był pan od ram. Pan od ram opowiadał na tyle zajmująco, że na kawę i ciastko do Rękawki już nie zdążyłyśmy, ale do „Apteki Pod Orłem” tak. Tam bardziej statycznie, nawet london lady oparła śpiącą głowę na Aśku, ale Asiek cierpliwy i jutro bóstwa ruszają znów świętować razem z Podgórzem.


30.09.2007 :: 21:38|Link|Komentuj (2)







VI Podgórskie Dni Otwartych Drzwi - niedziela.
/Z morza atrakcji, każdy mógł wybrać coś dla siebie.. Bóstwa wybrały dwa spacery z Panem Sasadeuszem (AH!!), ale tajny agent o pseudonimie Asiek doniósł, że na zwiedzaniu terenu obozu Płaszów frekwencja była nieziemska. Podgórskie Dni to kolejne wydarzenie, które wpisało się na stałe w kalendarz kulturalny bóstw i wciąż nam mało.

[dla nie- i ciekawych:
1. Park Bednarskiego;
2. ul. Parkowa i wszyscy widzą w tle Kościół Mariacki;
3. Willa kierownika elektrowni w Podgórzu]


2005: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 2006: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12

2007: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 2008: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12

2009: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 2010: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12

2011: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 2012: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12

2013: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 2014: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12

2015: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 2016: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12

2017: 01 02 03 04 05 06

mail me . links



[copyright © 2005-2016 Klaudia Taraska, all rights reserved]