11.09.2011 :: 12:47|Link|Komentuj (5)















"...na słońcach swych przeciwnych...", czyli Pierwsza (ale nie ostatnia) Krakowska Noc Poezji
/W Rynku Głównym tej nocy miało miejsce znaczące wydarzenie. Oto Juliusz Słowacki (w tej roli Wojciech Malajkat) wyzwał na pojedynek na słowa Adama Mickiewicza (Zbigniew Zamachowski). Pióra wieczne fruwały w powietrzu, o godność Damy (Anna Dymna swym pięknym głosem publiczność obdarzyła) zacni Panowie boje toczyli. "Kto nie odwiedzi Krakowa (..) kto nie zna Anny Dymnej (..) i kto nie czyta poezji" na próżno niech o bramach niebieskich marzy - tak brzmiały prorocze słowa, tak więc Szanowni Państwo, oto Kraków w poezje obleczony niczym puch najmilszego słowa na Noc Poezji zaprasza od dziś aż do końca żywot wszelakich.
Na zakończenie tego uroczego wieczoru w niewielkich rozmiarów Kościółka św. Wojciecha przemówiły wiersze Jana Twardowskiego przez usta Pani Agaty Bernadt w pięknych aranżacjach.


23.09.2011 :: 21:50|Link|Komentuj (0)







Dzień turysty
„..bywa czasem tak, że zabraknie nam jednej z trzech (oprócz oczywiście zdrowia) potrzebnych do udanego wyjazdu rzeczy. Czyli czasu, pieniędzy albo kogoś do towarzystwa. Cóż więc robić kiedy fotel nas uwiera, praca przytłacza, a sufit zdaje się walić nam na głowę? Ja mam różne sposoby. Jednym z nich jest to, co nazwałam na własny użytek dniem turysty. Nazwałam, wypróbowałam i opisuję.
Przed wszystkim powinniśmy sobie zorganizować, zdobyć czy ukraść wolny dzień, który nie jest niedzielą. Bo w niedzielę każdy może być turystą (…)
Wstajemy sobie rano, żegnamy czule udającą się do pracy rodzinę (jeśli takową mamy w domu), kapiemy się, ubieramy ładnie i wyruszamy w miasto czy miasteczko (…) Na początku jest to praca wyobraźni. Zaczynamy przed sobą udawać, że jesteśmy obce w naszym mieście czy miejscowości. Idziemy więc do najlepszej kawiarni – tej, do której u nas chodzą tylko turyści – na najlepsze śniadanie. Że to kosztuje? Z góry mówię, że ten dzień będzie trochę kosztował i pieniądze albo kartę trzeba wziąć ze sobą. Ale w końcu: czy pastylki uspokajające albo (tfu, tfu!) alkohol są za darmo? To jest terapia, a terapia kosztuje. No więc w słonecznych okularach (koniecznie!), z aparatem fotograficznym (to już niekoniecznie) siedzimy sobie na tarasie kawiarni i rozglądamy się. Możemy też kupić jakiś kolorowy przewodnik po okolicy. Ciekawe rzeczy są w nim opisane, wiec czytamy. Podobno kiedyś bywał tu nawet Kościuszko – nie wiedziałyśmy! No właśnie. Można kupić widokówkę i wysłać do znajomych – niech się zdziwią. A potem idziemy na spacer (…)” (Roma Ligocka "Znajoma z lustra")

//Tydzień temu.. Tydzień temu Panna Kawa miała właśnie dzień turysty, w którym to zorganizowano spacer śladami gestapo i pierwszy (!) taki do niechlubnej rampy w krakowskim Prokocimiu-Bieżanowie. Potem, lekko dla ochłody wycieczka do Niepołomic bo jest kogo odwiedzić i myśl, że odwiedziny takie jeszcze nie raz się powtórzą.. A potem już płacz i zgrzytanie zębów nie tylko z powodu awarii komputera. Państwo wiedzieli, że Panna Kawa euromanifestacje we Wrocławiu czynnie zaliczyła? Z tego jednak wydarzenia fotorelacji nie będzie, bo opinia publiczna by tego nie zniosła (ale piękne z nas były skautki!).
A dziś oficjalne rozpoczęcie Podgórskich Dni Otwartych Drzwi. Kto nie dotrze do Podgórza jutro, ma szansę jeszcze na piękne widoki z wieży kościoła św. Józefa w niedzielę.. Do zobaczenia w Podgórzu.


25.09.2011 :: 09:29|Link|Komentuj (3)











Podgórskie Dni Otwartych Drzwi - sobota
/W sobotę Panna Kawa w towarzystwie Małej Ani spacerowały po Podgórzu zwiedzając dawno obiecane sobie obiekty. I tak Elektrownia Wodna i Stopień Wodny "Dąbie" ugościł je stresem z powodu wąskich przejść po zaporze. Ale i ciekawostkami techniczno-życiowymi w czym nie zostawałyśmy w tyle za zainteresowanymi panami. Podgórski Dom Fotografii zaproponował krótką opowieść o portrecie osobistym i tenże dla wszystkich chętnych (oj, byłyśmy chętne), a areszt śledczy... Cóż tu mówić - rewizja była i co nieco musiało trafić z damskiej torebki do depozytu (w tym i aparat, stąd zdjęć brak). Jeszcze tylko Kinoteatr Wrzos zaprezentował "Rękodzieło Artystyczne", to samo co parę Festiwali Teatrów Ulicznych wstecz i mogłyśmy pójść za koncert na głos i ręce Janusza Radka. Republika Kawy nie była, ale od tego koncertu jest.. jest fanką głosu pana Radka. Piękne piosenki, co schwyciły za serce..

Janusz Radek - Dziękuję za miłość


25.09.2011 :: 22:01|Link|Komentuj (2)











PDOD - niedziela.
Podgórska niedziela rozpoczęła się wizytą na placu Matejki (ale o tym innym razem), jednak gdy wybiła 13.00 Panna Kawa jak każdego roku wspięła się na wieżę Gepetto. A na wieży.. na wieżę można wychodzić po stokroć, a i tak widok za każdym razem jest zdumieniem. W tym roku po raz pierwszy w panoramie pojawiła się podgórska kładka (kładka jest Bernatka, ale skoro prowadzi do Podgórza, to niech tak pozostanie). Zamiast spacerów, bo na "Podgórze dla początkujących" się już nie łapiemy, pojechała Panna do Szpitala Specjalistycznego im. dr J. Babińskiego - tego samego, w którym to X lat temu czynnie praktykowała i projekt robiła. Ale znów nie o tym. Spacer ów ciekawy, a światło wymarzone do popełniania fotografii nie tylko dokumentacyjnych. Jesień w powietrzu czuję..


26.09.2011 :: 19:15|Link|Komentuj (4)


Ernst Rennert ok. 1900r., skan ze Spacerownika wydanego przez Gazete Wyborczą
(Kraków, 21 września 2011, własność oryginału - Krzysztof Jakubowski)




Z cyklu: Kraków na starych widokówkach - Rynek Kleparski i Plac Matejki
/W niedzielę, jako przedsmak wyjścia na wieżę Gepetto, odbył się spacer, a raczej próba konfrontacji przeszłości urbanistycznej placu Matejki z tym co obecnie. Spotkania, bo będzie ich więcej są kontynuacją felietonów Krzysztofa Jakubowskiego, a niebawem te krakowskie pocztówki ukażą się w książce. Panna Kawa zamieszcza więc pocztówkowy rarytas prosto ze spacerownika (Magda, dzięki za skan!) wraz z niedzielnym odpowiednikiem. Być może będzie tego więcej..
Swoja droga, na spacerze pojawiła się po raz pierwszy (i miejmy nadzieję że ostatni, bo to niebezpieczne zjawisko) grupa bliżej nieokreślonej młodzieży w liczbie przekraczającej 10 (słownie: dziesięć) sztuk. Szarańcza owa robiła zdjęcia wszystkiemu co się rusza łącznie z, a może i nawet głównie sobie wzajemnie. Zjawisko o tyle niesmaczne kiedy ma miejsce za plecami przewodnika i facjatą do zebranych. Przepraszam, ale pewna wrażliwość i wychowanie moje nie zgadzają się na takie wyrażanie siebie jak owa szarańcza, a Republika Kawy raczkująca już nie jest i mogę sobie na takie wywody pozwolić.
Swoją drogą.. wiele odwiedzających przewinęło się przez bloga, ale tym którzy wciąż są WIELKIE DZIĘKI! :)





2005: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 2006: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12

2007: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 2008: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12

2009: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 2010: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12

2011: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 2012: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12

2013: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 2014: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12

2015: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 2016: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12

2017: 01 02 03 04 05 06 07

mail me . links



[copyright © 2005-2017 Klaudia Taraska, all rights reserved]